Co warto wiedzieć o wypadaniu włosów?


wypadanie-wlosow

 

Wypadanie włosów to temat, który w jakimś stopniu dotknął każdego z nas. Czasami jest ono związane z porą roku, innym razem może stanowić sygnał, że z organizmem jest coś nie tak, bywa również skutkiem nieodpowiedniej pielęgnacji czupryny. Z wypadaniem wiąże się jeszcze inne zagadnienie: czy możemy przechytrzyć naturę i opóźnić łysienie, albo zagęścić i pogrubić włosy?

***

 Jeśli orientujemy się, że włosy wypadają nam w ilościach hurtowych, często pierwsze kroki kierujemy do drogerii lub (w wersji optymistycznej) do apteki, gdzie zaopatrujemy się w – często bardzo drogi – szampon, który owo wypadanie ma zatrzymać. Zwykle kupujemy też suplement diety, który akurat poleci nam farmaceuta. I czasami to działa – wystarczy kilka tygodni i wszystko wraca do normy. Ze swojej strony śmiem podejrzewać, że problem w takim przypadku nie był poważny i po podobnym czasie ustąpiłby samoistnie.

Jednak zdarza się, że wypadanie włosów ostrzega nas przed poważniejszymi, niekorzystnymi zmianami. Poza wypadaniem tak zwanym sezonowym, najczęściej spotykany późną zimą i wczesną wiosną, nadmierna utrata włosów może świadczyć o:

    • -poważnym niedoborze pokarmowym, a nawet anemii

 

    • -nadmiernemu narażeniu na stres

 

    • -zaburzeniach hormonalnych (niedoczynność tarczycy, nierównowaga estrogenowa, menopauza itp.)

 

    • -ciąży: zdarza się, że w pierwszych tygodniach tracimy bardzo dużo włosów

 

    • -poważnemu podrażnieniu skóry głowy, które może wynikać z nieodpowiedniego doboru szamponu, odżywki czy farby – długotrwały kontakt z alergenem wywołuje przewlekły stan zapalny. Podobnie mogą działać na cebulki włosowe poparzenia słoneczne.

 

    • -innych przyczynach; ludzki organizm jest niezwykle złożony, a włosy są na samym końcu „kolejki” pokarmowej.

 

Wypadaniu włosów należy przyjrzeć się uważnie, jeśli trwa dłużej niż 6 tygodni i mimo przedsięwziętych środków problem pozostaje bez zmian lub wręcz się nasila. Natomiast jeśli co roku w styczniu (albo sierpniu, każdy z nas jest inny) przez kilka tygodni gubimy więcej włosów niż zwykle, nie ma powodów do obaw.

Niezmiernie istotną kwestią jest ustalenie, czy wypadanie jest rzeczywiście nadmierne. U większości dorosłych włosów 50 zgubionych włosów na dobę mieści się w granicach normy, u innych liczba ta przekracza 100. Jeśli zawsze nosiliśmy krótkie włosy i zaczniemy je zapuszczać może się okazać, że nagle wypada ich całe mnóstwo i są wszędzie – mimo że ich ilość się nie zmieniła, wzrokowo wydaje się ich o wiele więcej. Warto zwrócić uwagę również na to, czy gubimy włosy „żywe”, czy „stare”, w fazie zaniku (telogenu). Łatwo to zrobić na włosach farbowanych. Jeśli uniesiemy włos pod światło i nie widać na nim odrostu, znaczy że od dłuższego czasu znajdował się w stanie spoczynku i miał prawo wypaść. Jeśli przyjrzymy się uważnie linii włosów na czole i skroniach, powinniśmy dostrzec krótkie, młode włosy, tak zwane baby hair. W przypadku, gdy nowych włosów jest o wiele mniej, niż wypadających, i gubimy również włosy w fazie anagenowej (wzrostu) – wtedy rzeczywiście mamy problem.

 

Nawet jeśli wypadanie włosów ma swoją uzasadnioną przyczynę, tak jak wiek u Panów czy poporodowe skoki hormonalne u Pań, możemy mu przeciwdziałać, opóźnić ten proces, przyspieszyć wzrost i zwiększyć ilość nowych włosków i zagęścić czuprynę. Sama jestem tego najlepszym przykładem jako osoba, która całe życie słyszała, że ma „takie liche włoski” i „piórka” i „nie ma co tego zapuszczać”.>Przeciwdziałanie wypadaniu włosów powinno obrać dwa kierunki: wewnętrzny (ustalenie przyczyny wypadania i przeciwdziałanie jej, dbałość o dietę) i zewnętrzny (odpowiednia pielęgnacja i dobór skutecznych kosmetyków). Oba te kierunki są jednakowo ważne i oba grają ogromną rolę w przewlekłej sytuacji patologicznejZawsze polecam przyjrzeć się swojemu modelowi żywienia. Suplement nie zastąpi prawidłowo zbilansowanego menu, choć może wspomóc regenerację organizmu, jeśli dieta jest różnorodna i zdrowa. Warto również wykonać podstawowe badania krwi, aby wykluczyć niedobory składników mineralnych i anemię. W niektórych przypadkach dobrze jest zbadać aktywność tarczycy.

Do codziennej diety pod kątem włosowym warto włączyć:

    • -ryby

 

    • -pestki słonecznika i dyni, siemię lniane – koniecznie surowe, a najlepiej namoczone na kilka godzin w wodzie

 

    • -więcej warzyw

 

    • -„zielony sok”, czyli koktajle i przeciery z warzyw zielonych: szpinaku, sałaty, selera, awokado, natki pietruszki. Większość z nich bardzo dobrze smakuje zmiksowana z bananem i/lub namoczonym siemieniem lnianym;

 

    • -herbatę z pokrzywy, i ostrożniej – ze skrzypu polnego

 

    • -bardzo dobre efekty przynosi również kuracja drożdżami: 1/4 kostki drożdży piekarskich zalewamy szklanką wrzątku, mieszamy i wypijamy, kiedy ostygną. Niestety, w wielu przypadkach niechcianym skutkiem suplementacji drożdżami jest trądzik na twarzy i ciele. W takim wypadku nie polecam jej kontynuowania.

 

 

Jeśli chodzi o kosmetyki, o ile obecne nas nie uczulają, nie musimy całkowicie z nich rezygnować. Warto jednak wzbogacić pielęgnację o kilka wartościowych produktów. 

Przede wszystkim pracujemy nad usunięciem stanu zapalnego (jeśli taki jest, odczuwamy swędzenie, skóra łuszczy się lub pojawiają się ropne krostki i strupki, skalp jest napięty i suchy, obolały, lub przeciwnie dokucza nam intensywny łojotok) i wzmocnieniem cebulek włosowych.

 

Szampon dobieramy do skóry głowy. Ma ją dokładnie oczyścić i nie podrażnić. Może przy okazji zapobiegać łojotokowi, jak szampon z dziegciem z Apteczki Agafii , albo lekko ją nawilżać jak kosmetyk doskonałego polskiego producenta – SylvecoSzampon może pomóc w walce z wypadaniem włosów, ale pamiętajmy, że sam jej dla nas nie wygra – ten produkt często o wiele za krótko pozostaje w kontakcie ze skórą, aby mógł coś zdziałać w tej kwestii.

 

szampon-odbudowujacy

 

Głównym zabiegiem wzmacniającym cebulki powinien być masaż skóry głowy. Masujemy skalp codziennie przynajmniej przez kilka minut. Masaż możemy wykonać opuszkami palców albo za pomocą narzędzia: szczotki z włosia dzika, szczotki tangle teezer lub specjalnych plastikowych łapek, które można kupić w niektórych drogeriach za 2 czy 3 złote. Jeśli do masowania używamy narzędzia, koniecznie dbamy o jego higienę. Myjemy je nawet po każdym użyciu – szczególnie, jeśli wcieramy w skórę głowy olejek, –  a raz w tygodniu dezynfekujemy z pomocą wrzątku lub spirytusu. Jeżeli na skórze głowy znajduje się łuska, zmiękczamy ja przed myciem i bardzo delikatnie usuwamy, a w trakcie masowania szczególnie dbamy o higienę. W przypadku ropnych wysięków nie masujemy skóry głowy dopóki się nie zagoją.

 

szczotka

 

Masaż doskonale pobudza mikrokrążenie skóry głowy i właśnie wtedy jest najlepszy moment na „dokarmianie” cebulek. Świetnie sprawdzają się do tego zioła dostępne zarówno w postaci toników (bardzo chwalony ostatnio jest tonik Orientany), jak i olejków.

 

tonik-do-wlosow

ajurewd

olejek-do-włosów

olejek-khadi

 

Jeśli nasza skóra z ziołami się nie lubi, albo mamy bardzo jasne włosy i boimy się, ze zioła mogą wpłynąć na ich odcień, do masażu używamy olejków czystych. Bardzo dobrze sprawdza się tu arganowy, kokosowy, z dzikiej róży, z rokitnika, z czarnuszki, musztardowy albo jojoba.

 

Olej-Kokosowy

 

Mój ulubiony jak dotąd ziołowy olejek do włosów to Bringraj od Hesh. Warte uwagi są również kompozycja  7 olejów, czy szeroko chwalony olejek Sesa.

 

olejek-do-włosów

 

Warto zastanowić się również nad maską przeznaczoną do odżywiania skóry głowy. Bardzo fajna pod tym względem jest większość odżywek rosyjskich, jak na przykład balsam na brzozowym propolisie. Bardzo dobre składowo są również odżywki Orientany.

 

odżywka-ajurwedyjska

 

Szampon, olejek albo tonik i maska przyniosą efekty, ale nie od razu. Znam natomiast przepis na efekt natychmiastowy. Jest to maska do skóry głowy i włosów, której przygotowanie wymaga odrobiny zachodu, ale efekty przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Poza tym, że działa na cebulki  długofalowo, wzmacniając je i zmniejszając przetłuszczanie się skóry głowy, daje fantastyczną objętość zaraz po wysuszeniu włosów, nawet jeśli nie używam suszarki. Jej skład jest banalnie prosty, ale w swojej prostocie niezwykle skuteczny.

U siebie efekty widzę już po jednym zastosowaniu. Przy systematycznym używaniu raz w tygodniu poprawa jest długofalowa, wypadanie stabilizuje się i wyrastają nowe włosy. Maseczkę tę stosuję na zmianę z farbowaniem henną, bo i lawsonia przynosi podobne efekty. Po skończonym zabiegu włosy dłużej utrzymują świeżość, są sprężyste i ładnie odbite od nasady. I pachną ziołami, co może być tak zaletą, jak i wadą.

 

maska

 

Przepis jest bardzo prosty: glinka ghassoul, zioła, woda, olej arganowy. Do mieszania masek z glinką i ziołami nie używam metalowych naczyń  i sztućców. Glinkę i zioła zalewam wodą o temperaturze 50 stopni. Mieszam. Dodaję kilka kropli oleju (arganowy można zastąpić innym lubianym) i ciepłą pastę nakładam na skórę głowy i włosy u nasady. Odczucie jest niezwykle przyjemne, rytuały Kerastase jak dla mnie mogą się schować. Po aplikacji włosy chowam pod czepkiem foliowym lub folią spożywczą.

 

maska

 

Do przygotowania dzisiejszej maski użyłam 2 łyżki glinki ghassoul i po jednej łyżce ziół: MakaNeem  i szamponu ziołowego Heenara (farba Heenara czy Khadi też by się nadała, podobnie jak czysta henna). Przez lata używałam również innych ziół: tulsi, brahmi, bringraj, imbiru, cynamonu, a także mielonych polskich: pokrzywy, łopianu, żywokostu, bylicy bożego drzewka i moim zdecydowanym faworytem jest neem. Ma działanie przeciwgrzybiczne i przeciwłupieżowe, więc wspaniale koi rozbrykaną skórę głowy, a do tego nie wysusza. Szampon w proszku Heenara zawiera inne zioła, które lubię: orzechy piorące, shikakai, amlę (między innymi). Podobnie jak samą glinką ghassoul można nim umyć włosy i jeśli nie mam bardzo nieświeżych i obciążonych produktami do stylizacji pasm, powyższą maseczkę nakładam na jedynie zwilżone wodą włosy. W przeciwnym razie maski takiej używam po myciu delikatnym szamponem.

 

maka

 

Maska pozostaje ma moich włosach przynajmniej przez godzinę (zmywana wcześniej nie sprawdza się tak dobrze), a po jej zmyciu nie używam już żadnych odżywek ani środków stylizujących.

Zioła indyjskie można również używać mieszając je z samą ciepłą wodą. Do pasty możecie dołożyć też odrobinę jogurtu naturalnego, najlepiej greckiego lub bałkańskiego, lub szczyptę suchych ziół dosypać do porcji nakładanej na skórę głowy maski. Czasami trochę potrwa, zanim znajdziemy na ziołowe pudry własny sposób, ale uwierzcie mi, że warto. Osobiście uważam właśnie zioła w proszku za mojego osobistego cudotwórcę, który sprawił nie tylko, że włosy przestały wypadać. Wyglądają wręcz lepiej niż kiedykolwiek, i z czystym sumieniem je zapuszczam.

 

zioła-indyjskie

Opracowała: Dorota Strzelecka

http://wlosowelove.blogspot.com/