Jak dbać o włosy?


W Polsce utarło się, że do pielęgnacji włosów dziecięcych wystarczy szampon. Najlepiej taki kolorowy, na którym ktoś napisał „delikatny”. Wylewamy na rękę i szorujemy dziecięce włoski codziennie, ewentualnie nieco rzadziej. Potem (wersja niemowlęca) nacieramy skórę oliwką lub (wersja dziecięca) spryskujemy preparatem mającym ułatwić rozczesanie. Z wiekiem u dziewcząt pojawiają się pomysły na farbowanie, rozjaśnianie, kręcenie, a zwykle kiedy włosy są już bardzo zniszczone, do pielęgnacji poza szamponem wkracza odżywka. Chłopcy zwykle pozostają przy samym szamponie, takim jaki mama/siostra/dziewczyna/żona kupiła i w ten sposób spokojnie przechodzą przez życie. Co w tym złego? Nic. Dopóki nie porównamy naszej, polskiej pielęgnacji z pielęgnacją, dajmy na to, indyjską. Gdzie od dziecka utrwala się zupełnie inne nawyki: masowanie skóry głowy i włosów z olejkiem, ziołowe maski, szeroko pojęta pielęgnacja z naciskiem przede wszystkim na silne cebulki włosowe.

Jeżeli skóra głowy jest zdrowa, a włosy nie są zniszczone i podcinamy je regularnie, mycie ich dobrze dobranym szamponem rzeczywiście może być wystarczające. Jednak w momencie, kiedy włosy poddajemy działaniu wysokiej temperatury, farby chemicznej, płynu do trwałej ondulacji, lub równowaga naszego organizmu jest zakłócona (kiepska dieta, słaba odporność, stres), takie proste rozwiązanie nie przynosi zadowalających efektów.

 

Dlatego przygotowałam kilka prostych kroków i wskazówek, które prowadzą do zdrowych włosów.Myjmy włosy tak często, jak tego potrzebują, nawet codziennie. Dość popularne „przetrzymywanie” włosów, aby w efekcie wolniej się przetłuszczały, zwykle przynosi skutek odwrotny od zamierzonego: pokryta sebum skóra głowy swędzi, mogą pojawić się nawet ropne wysięki. Nadmiar łoju jest związany również z nadmierną produkcją DHT, pochodną testosteronu powodującą łysienie. Brak higieny łączy się z naruszeniem równowagi mikrobiologicznej skóry głowy, a co za tym idzie, może być przyczyną łupieżu i innych chorób dermatologicznych. Zbyt częste mycie z kolei prowadzi do odarcia skóry z ochronnej otoczki, jaką stanowi sebum, jego konsekwencją będzie suchość, szorstkość, łuszczenie się naskórka. W reakcji obronnej gruczoły łojowe rozpoczną masową produkcję łoju, i w efekcie fryzura będzie wyglądać nieświeżo jeszcze szybciej. Zatem najlepiej myć włosy, zanim będą bardzo nieświeże, ale i nie robić tego bez potrzeby.

 

mycie

 

Kolejną bardzo ważną sprawą jest wybór właściwego szamponu. Ponieważ często jest głównym lub jedynym składnikiem naszej pielęgnacji, jego producenci często prześcigają się w obietnicach, jak to ich produkt odżywi, nawilży, skręci, rozprostuje czy nabłyszczy nasze włosy. Tymczasem szampon należy dobrać do skóry głowy, nie do typu włosa. Dobrze, żeby był on wartościowy i pozbawiony zbędnych oblepiaczy i drażniących konserwantów. Wspaniale, jeśli zawiera ekstrakty roślinne mogące korzystnie wpłynąć na cebulki włosowe, jak rozmarynowy szampon Lilla Maiczy dla amatorów ciekawych konsystencji – mydło do ciała lub włosów, na przykład widoczne na zdjęciu cedrowe.

 

Szampon spieniamy w dłoniach i nanosimy na skórę głowy i włosy u nasady. Przez chwilę wmasowujemy pianę, a następnie dokładnie spłukujemy. Jeśli czujemy, że skóra nie jest dostatecznie czysta, powtarzamy ten zabieg. Nie ma potrzeby wcierania szamponu we włosy na długości, spływająca piana umyje je wystarczająco, jednocześnie nie wysuszając tak bardzo jak stężony detergent.Kiedy nasze włosy są już dokładnie oczyszczone, warto dodać im blasku, wygładzić je, nadać objętości lub przeciwnie, dociążyć. I tę rolę spełniać powinna odżywka.

 

odżywianie

 

Polecam przy tym nie traktować owłosionej skóry głowy po macoszemu. W wielu przypadkach włosy przetłuszczają się z powodu braku dostatecznego nawilżenia. Dobrze dobrana odżywka czy balsam zadziała na skórę głowy jak luksusowy, nawilżający krem na twarz. Jeśli boimy się obciążenia, warto taki zabieg wykonać przed myciem włosów, po myciu opcjonalnie nakładając jeszcze odżywkę lub maskę na końcówki włosów. Do „dokarmiania” skóry głowy świetnie sprawdzą się odżywki ekologiczne o bogatych składach, jak na przykład jaśminowa Orientany  lub balsam Babuszki Agafii na brzozowym propolisie.

Niekoniecznie szampon i odżywka musi być z tej samej serii, a nawet marki, kierujemy się przed wszystkim zasadą: szampon = skóra głowy i odżywka = włosy.

Zaawansowanym ekomaniakom polecam całkowicie naturalne odżywki ziołowe. Susz zalewamy ciepłą wodą, rozprowadzamy na czystej skórze głowy i zawijamy w czepek lub folię. Może się wydawać, że to sporo zachodu, ale działanie przy regularnym stosowaniu oceniam jako fenomenalne. Dzięki ziołom możemy przyspieszyć porost włosów, zahamować wypadanie, zaleczyć łupież, nawilżyć skórę głowy, albo dodać fryzurze objętości. W roli ziołowego kompresu sprawdzą się zarówno gotowe mieszanki, np. henny Khadi , jak i pojedyncze zioła, typu Brahmi.

 

czesanie

 

Na co dzień, poza dobrymi kosmetykami, przyda nam się wartościowy przyrząd do czesania. Choć wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych na szczotkę może się wydawać przesadzony, wbrew pozorom prawdopodobnie się zwróci dzięki rzadszym wizytom u fryzjera – spowodowanych dłuższym życiem zdrowo wyglądających końcówek. To, czym czeszemy włosy, szczególnie długie, ma ogromne znaczenie. Ze swojej strony polecam szczotki z naturalnego włosia i drewniane grzebienie, które są nieporównywanie gładsze od plastikowych czy metalowych akcesoriów, co skutkuje mniejsza ilością uszkodzeń mechanicznych. Wiele osób chwali również szczotki Tangle Teezer. Proste włosy czeszemy na sucho, kręcone i falowane tylko na mokro, najlepiej w towarzystwie odżywki. Szczotkę możemy wykorzystać także do delikatnego masażu skóry głowy, który pobudzi ukrwienie cebulek i w efekcie wzmocni pasma.

 

olejowanie

 

W codziennej pielęgnacji wystarczy właśnie taki zestaw: szampon, odżywka i delikatna szczotka lub grzebień. Raz w tygodniu polecam jednak zafundować sobie i włosom specjalne traktowanie: bogatą maskę albo odżywczy olejek do włosów. Ponieważ wybór oleju do włosów został już na blogu poruszony przez Arsenic, nie będę do niego wracać. Dobrze jest zacząć od stosowania maski i/lub olejku raz w tygodniu, później, kiedy poznamy potrzeby własnych włosów, możemy ten czas skrócić lub wydłużyć. U jednych lepiej sprawdzi się olejek arganowy , innym olejowanie może być obojętne, a „to jest to!” zakrzykną po regenerującej maseczce .

Kilka uwag końcowych.

 

Poza wprowadzeniem dobrych nawyków pielęgnacyjnych i skutecznych kosmetyków warto zastanowić się nad grzeszkami, które owocują kłopotami z fryzurą. Może od dwóch lat nie odwiedziłam fryzjera i końcówki pozostawiają wiele do życzenia? Albo wściekle szarpię włosy, zamiast cierpliwie je rozczesywać? A może mogę dzisiaj odpuścić sobie używanie suszarki z gorącym nawiewem czy prostownicy? Naturalna pielęgnacja często nie przynosi widocznych efektów od razu. Jeśli umyjemy włosy silikonowym szamponem, a następnie nałożymy jeszcze bardziej silikonową odżywkę, to zaraz po umyciu będą wyglądały świetnie. Natomiast jeśli skupimy się na cebulkach, na efekty będzie trzeba poczekać (na przykład kilka tygodni na pokazanie się nowych włosków, a jeszcze dłużej na ich dorośnięcie do reszty fryzury), za to będą one długotrwałe. Bardzo ważna jest tutaj cierpliwość.

 

Wreszcie, dbanie o włosy wcale nie musi zajmować dużo czasu. Myję włosy tak samo długo (a raczej krótko) szamponem z drogeryjnej półki, jak i z ekologicznego sklepu. Odżywkę mogę nałożyć na początku kąpieli, a spłukać na końcu, wcale nie muszę być przy tym nieszczęśliwa. Nie suszę, nie prostuję i nie stylizuję w inny sposób włosów, więc czasami mam wrażenie, że poświęcam im mniej czasu niż niektóre kobiety. A raz w tygodniu z maską czy olejkiem – kto się nie lubi porozpieszczać?

 

Opracowała: Dorota Strzelecka

http://wlosowelove.blogspot.com/