NJD Cosmetics Acajou – Mahoń


NJD nie jest znaną marką w Polsce, o wiele chętniej sięgamy po naturalne farby rodzimej produkcji typu Eld czy Venita, lub po kosmetyki indyjskie od Khadi czy Hesh. Tymczasem we Francji ten sposób koloryzacji znany jest od dawna i zalecany kobietom w ciąży, karmiącym piersią czy po prostu szukającym alternatywy dla chemicznych farb.

 

mahoń

 

Wybrałam hennę w odcieniu mahoń – kocham rudości, a na moich dość ciemnych włosach spodziewałam się intensywniejszego efektu, niż po czystej hennie.Farba ta poza lawsonią zawiera bowiem sól sodową kwasu pikrynowego (sodium picramate). Ma ona funkcję dodatkowego barwnika, pogłębia odcień czystej henny i pomaga wnikać lawsonowi w głąb włosa. Henny z solami metali są źle postrzegane w środowiskach fryzjerskich, znalazłam nawet informację, że kontakt włosów potraktowanych henną z solami metalu z rozjaśniaczem lub farbą z amoniakiem (kto używa jeszcze farb z amoniakiem?) potrafi prowadzić do ich zniszczenia, a nawet całkowitego rozpuszczenia. Potraktowałabym jednak te informacje z dystansem.

 

Po pierwsze, kosmetyk wyprodukowany na terenie Francji musi zostać dopuszczony do sprzedaży, spełniając wszelkie wymogi rynku europejskiego. W związku z powyższym nie może zawierać substancji szkodliwych dla skóry powyżej dopuszczalnego stężenia. Po drugie, pikrynian sodu nie wiąże się trwale z włosem, wypłukuje się stopniowo podczas mycia. Jeśli zachowamy rozsądny odstęp (powiedzmy kilkanaście myć) pomiędzy farbowaniem henną a chemicznym, nie widzę powodu dla którego nie można by wykonać obu. Rozjaśniać włosów natomiast nie polecam w ogóle, a już szczególnie nie polecam robić tego po hennie tudzież indygo. Chyba, że naszym celem są włosy wściekle pomarańczowe bądź zielone – wtedy można.

 

Zarówno henna, indygo, jak i ich mieszanki to przy regularnym używaniu farby trwałe. Powiedziałabym, że nawet bardziej trwałe niż ich drogeryjne czy fryzjerskie odpowiedniki. Kolor może minimalnie zblaknąć, ale nie wywabimy go z włosów do końca, szczególnie po wielu aplikacjach. Dlatego przy każdej okazji staram się zwrócić uwagę, że naturalna koloryzacja niekoniecznie jest dla osób, które co miesiąc lubią oglądać swoje włosy w innej odsłonie.

 

proszek

 

Wracając do produktu NJD. W przyjemnym dla oka kartoniku otrzymujemy saszetkę ze 100 g proszku ziołowego oraz instrukcję użycia w kilku językach, niestety brak polskiego. Na szczęście na tyle opakowania znajduje się naklejka z podstawowymi informacjami. Nie znajdziemy tu również czepka ani foliowych rękawiczek, musimy się w nie zaopatrzyć we własnym zakresie.

 

Ponieważ to mój pierwszy raz z henną NJD, postępowałam zgodnie z instrukcją i zalałam proszek gorącą wodą. Płynu dodałam tyle, aby uzyskać konsystencję gęstej śmietany. Henna NJD zaskoczyła mnie mało przyjemnym zapachem, podobnym , a jednocześnie różnym, ostrzejszym od henny jakości BAQ (Body Art Quality). Umyłam i osuszyłam włosy, a kiedy kosmetyk miał odpowiednią, przyjemną temperaturę, nałożyłam go na suche pasma.

 

mahoń

 

Zwykle zalewam hennę wodą o temperaturze 50 stopni i nakładam od razu, albo –  najczęściej – zalewam zimną wodą i używam dopiero następnego dnia. Skoro jednak producent kazał gorącą wodą, użyłam niemal wrzątku, żeby się przypadkiem nie okazało, że kolor mniej intensywny niż oczekiwany to moja wina.

Przygotowaną farbę, jak już wspomniałam, nakładam na suche, umyte wyłącznie szamponem włosy. Wybieram pasmo o przekroju wąskiego prostokąta na czubku głowy i wmasowuje hennę nasadę włosów i skalp. Szczególną uwagę poświęcam dokładnemu pokryciu siwych włosów. Następnie przeciągam po wybranym paśmie w kierunku zgodnym ze wzrostem włosa i rozprowadzam mieszankę również na długości. Osobom przyzwyczajonym do farb drogeryjnych, które zapewniają duży poślizg, może to sprawić odrobinę trudności, ale wprawę można nabyć dość szybko.

 

mahoń

Skręcam pokryte mieszanką pasmo w luźny koczek i dobieram kolejny prostokąt, znów rozpoczynając nakładanie od skóry głowy i nasady włosów. Henna łagodzi podrażnienia skalpu i wspomaga wzrost nowych kosmyków, dlatego ten aspekt aplikacji jest bardzo ważny. Pasmo po paśmie nakładam mieszankę, aż pokryję wszystkie włosy.

Na koniec dokładam jeszcze pozostałości henny na problematyczne miejsca: skronie (najwięcej siwych włosów) i kark (mocno przetłuszczająca się, skłonna do podrażnień skóra). W przypadku farbowania całej długości włosów zużywam około 100 g proszku, jednak najczęściej farbuję tylko odrost – i w tym przypadku wystarcza mi go 20-30 g.

Pokryte mieszanką włosy owinęłam folią spożywczą, na którą nałożyłam jeszcze ręcznik z mikrofibry. Zioła pozostały na mojej głowie przez 2 godziny, ponieważ zależało mi na intensywnym kolorze. Następnie, aby lawson mógł się prawidłowo związać ze strukturą włosa, nie myłam włosów szamponem ani nie nakładałam na nie odżywki przez 48 godzin.

 mahoń

 

Po tym, jak henna zdążyła się utlenić (utrwalić i lekko ściemnieć) na włosach, umyłam je i nakarmiłam odżywczą maską. Teraz przyszła pora na podziwianie efektów. Kolor otrzymałam rzeczywiście dość intensywny, i co zaskakujące, jaśniejszy niż się spodziewałam. Niestety, henna NJD wysuszyła mi włosy jak żadna inna. W połączeniu z niezbyt przyjemnym zapachem, który w dodatku utrzymywał się przez kolejne mycia, zaczęłam rozumieć niechęć do „przesuszu i sianka pohennowego”, która tak mnie dziwiła – jako, że żadnej z tych dolegliwości nie doświadczyłam wcześniej.Z suchością uporałam się za pomocą olejowania i dobrej maski, natomiast kolor pozostał intensywny, mimo że przebywałam sporo na dworze, kąpałam się w jeziorze, i myłam włosy codziennie. Niestety, przez kilka dni po aplikacji każde zwilżenie włosów owocuje kapaniem z nich wody w kolorze pomarańczowym, jest to efekt, którego wybitnie nie lubię.

 

mahoń

 

Na zdjęciu włosy po tygodniu od farbowania, kiedy kolor się ustabilizował.Henna NJD ma jednak dwa plusy, które sprawiły, że zapewne jeszcze po nią sięgnę: intensywny i nadspodziewanie jasny kolor oraz perfekcyjne pokrycie siwych włosów. Żadna henna jeszcze tak dobrze sobie z nimi nie poradziła, zawsze były jasnopomarańczowe, obecnie nie jestem w stanie odróżnić ich od pozostałych. Dodatkowy centymetr w obwodzie kucyka to również warta uwagi sprawa, szczególnie dla cienkowłosych.

 

Opracowała: Dorota Strzelecka

http://wlosowelove.blogspot.com/